xxxklaudii u mnie jest bardzo podobna sytuacja-różni się tylko moja waga wcześniejsza,bo ja wazyłam 49 kg.I wiadomo ciąża....i tak dalej i przybyło tam i tu Ale mój mąż kochany nigdy ale to nigdy nie powiedział mi i nawet nie dał do zrozumienia że powinnam schudnąć.Zawsze powtarzał i powtarza że kocha mnie taką jaka jestem i dla niego nie muszę się odchudzać. achhhhh ci faceci
Chcialabym schudnac, zeby nie byc ta najgrubsza w klasie. Mam 11 kg nadwagi I czuje, ze juz tego sie nie pozbede. Uwielbiam slodycze codziennie musze cos zjesc slodkiego nawet malutkiego <mini doslownie > batonika Eh.. jak ciezko byc czlowiekiem.
gdyby sie "grubiej" zastanowić to ja zaczełam się odchudzać by wyleczyć się ze swoich wielkich kompleksów jak i po to by moja samoocena była troche wyższa niż 0 by znaleść jakąś akceptacje u ludzi (wiem to głupie) zwłaszcza u jednej osoby chciałam by już nigdy nikt nie zawołał na mnie "gruba" niezbyt mi sie to udało poniewarz ludzie pamietaja mnie taką jaką byłam zwłaszcza ci którzy chcą mnie zranić. A poza tym to przeważnie człowiek lepiej się czuje kiedy coś jest na niego za duże niż jeżeli jest za małe
[ Dodano: 2006-04-18, 12:19 ]
sica napisał/a:
Uwielbiam slodycze codziennie musze cos zjesc slodkiego nawet malutkiego <mini doslownie > batonika
wiem co znaczy ta chęć na słodycze ostatnio zbyt często ją odczówam ale wiesz ja zamiast batonika to polecam ci lizaka nie ma dużo kalori a mi np daje ogromna satyswakcje :)
_________________ Lustro jak narazie wciąż psuje mi humor
2 lata temu byłam szczupła, mimo to odchudzałam się i odchudzałam. Zamiast schudnać, przytyłam. Przytyłam 12 kg. Każdy patrzy na mnie jak na odmieńca. Codziennie płacze, bo nie moge sie już na siebie patrzeć. W moim pokoju nie ma luster. Nie doceniałam tego co miałam wcześniej- piękną sylwetkę. Chciałabym być szczupłą nawet jeśli miałabym cały czas chorować...
Pomogła: 2 razy Dołączyła: 27 Sty 2006 Posty: 390 Skąd: Kraków
Wysłany: 2006-05-05, 10:36
martaa....nie dołuj się.
kiedyś ważyłam 87 kg, az wreszcie powiedziałam dosc-teraz waze 68 kg i nie jest to waga jaką chciałabym miec juz zawsze
teraz próbuje zrzucic te 8 kg-ale z tego co widzę są to kg bardzo mnie kochające, bo ciężko mi je teraz zrzucić:\
3m się cieplutko:)
_________________ Człowiek to rzeczownik..a rzeczownikiem rządzą przypadki..
Dlaczego?
Też mi pytanie? Czy jakiś chudzielec przeżył w sklepach to co puszyści? Przecież te rozmiary kończą się zwykle dla kobiet na 42. Powyżej to nieatrakcyjne, workowate i ciotkowate ubrania. Tu się zaczyna dopiero stres, kiedy czlowiek chciałby coś na siebie dostać i nie ma, bo wynika z tego, że nasze społeczeństwo to wyłącznie same chudzilece. Grubasy to margines, wstydliwy, napiętnowany. Ja wogóle nie dziwię się anorektyczkom i bulimiczkom, ponieważ dziesiejsze konnony piękna to ich kanony. Dzisiejsza moda biznes, telewizja, prasa itp wszystko nastawione jest na chudzielców.
Wiesz Zadra, masz rację z tymi sklepami!!Z jednym się natomiast nie zgadzam: Świat nie dzieli się na chudzielców i grubasów! Są jeszcze ludzie pomiedzy tymi dwoma określeniami. A ja schudłam dlatego, że zaczęły mi przeszkadzac te dodatkowe 10kg! Bo np. jak człowiek siądzie to brzuch uciska i duszno się robi!
elll_usa_ Gość
Wysłany: 2006-05-29, 11:37
Schudnąć.............mooje marzenie od kilku lat. Przytyłam ponad 20 kg, załamałam sie. chce schudnąć ale bardzo jest mi trudno, gdyż moja waga związana jest z zaburzeniami chormonalnymi z którymi nie moge dac soebie rady..........i lekarze jakos tez nie.
Ale podjęlam walkę z kilogramami, chociaz nie wiem czy ma to sens .....bo od ponad roku jestem męzatką i chcemy mieć dzidzię
Temat postu jest całkiem na miejscu, bardzo fajne pytanie. W ten weekend oglądałam na polsacie program "chcę być piękna", niby wszystko ok. nowości kosmetyczne, świetne porady, zabiegi ........ i jaka zmiana.
a wiecie co mnie najbardziej boli? Ze te babki pytane właśnie co je skłoniło do tego: to kurcze hurtem odpowiadały, że chcą ratować swój związek, że to dla partnera, bo on jest tylko jej i takie tam bzdety. No nie . Ja chcę schudnąć Baaardzo ale przede wszystkim dla SIEBIE I WŁASNEGO ZDROWIA, żeby mi się zyły włsanym tłuszczem nie zapychały, no i dla mojego dziecka, żeby mu łatwiej było jak będę stara ale zdrowsza.
Żaden, powtarzam żaden facet nie gbędzie kochał kobiety bardziej jak schudnie 5, 10 czy 20 kilo. Owszem będzie tulił czulej, całował częściej ale to wszystko przez instynkt, przez "wzrokowość" faceta, a nie jego miłość. Jak się wstydzi pokazać z kluseczką na mieście widocznie jej tak bardzo nie kocha. Natomiast problem kobiet polega na tym, że chcą by faceci kochali je za osobowość, charakter, wykształcenie i takie tam, ale w rzeczywistości wszystko robią na opak. Zrzucają te kilosy, żeby je mąż czy nie mąż bardziej kochał - i d..a nie pokocha będzie bardziej pożądał !!!
Dziewczyny róbcie to dla siebie, swojego serducha, swoich dzieci (przyszłych też), a na końcu dla faceta !!!
A ja się nie zgodzę! Większość kobiet odpowiadało, że chcą się poczuć kobieco....Nowy wygląd miał im pomóc znaleźć pracę itp. A prawda jest taka, że większość kobiet odchudza się, żeby czuć się lepiej, bardziej atrakcyjnie! Niekoniecznie dla facetów, dla samych siebie- tak mi się wydaje oczywiście....
Ja odchudzam się sama dla siebie!Mój mąż powtarzał odkąd zaczęłam się odchudzać,że dla niego nie musze bo podobam mu się taka jaka jestem.I teraz uważa tak samo,ale ja robię to sama dla siebie,dla lepszego własnego samopoczucia i dla większej pewności siebie-schudłam już 12 kg-chcę jeszcze-i czuję się dużo dużo lepiej aniżeli z nadwagą która była 2 msc.wcześniej.Więc chyba większość kobiet jeśli robi coś by się "upiększyć"to robi to ze względu na siebie,choć zapewne nie wszystkie
No własnie nie wszystkie zrzucają nadmiar tuszy tylko dla siebie, niestety często jest tak że róbują ratować związek lub naprawiać realcje między sobą a partnerem.
Dla mnie osobiście to jest idiotyczne. Myśl o odchudzaniu nie powinna być typowym antidotum na problemy, chociaż to wzmacnia psychikę i poprawia humor każdy zgubiony kilogram. Chodzi mi o to że, to nie jest lekarstwo np. na rozpadający się związek.
Ja chcę schudnąć bo żle się z tym czuję, szkoda mi zdrowia (kręgosłup, tętnice, serce, nerki itp.), które niestety dostaje w d..e. Również dlatego, że samam się z tym żle czuję. A co mój facet o tym myśli? Nie namawiał mnie do chudnięcia, mimo iż zupełnie niedawno nawet po ciąży ważyłam 57 kilo, ale cieszy się i wspiera mnie. To jest najważniejsze, że kocha mnie tak samo obojętnie czy mam rozmiar 38 czy 40.
Pozdrowionka.
Ale czasem jest tak, że związek się sypie, bo kobieta, przez to, że ma za dużo kilogramów, źle się czuje, uważa, ze nie jest atrakcyjna. Odbija się to na jej facecie, bo np. jest przewrażliwiona na każde jego zdanie na temat wagi. I kłótnia murowana Przecież tak naprawdę związek ma większe szanse na przetrwanie, kiedy partnerzy są zadowoleni z siebie.
Czemu chce schudnąć? Żeby poczuć sie wartościowym człowiekiem. Od małego zawsze miałem kilogramy w zapasie na swoim Ciele "Niby" znajomi nie zwracali na to uwagi, ja jednak czułem wzrok innych ludzi na sobie. W tym roku będe miał 17 lat i myśle, ze mój organizm jest gotowy, by przejśc przez głodówke i pozbyc sie kilku kilogramów. Nie moge patrzeć w lustro na siebie. Te 73kg co waże jest dla mnie koszmarem. Powolutku odkładam pieniażki na Thermal Pro i myślę, że sie uda. Ćwicze 3-4 razy w tygodniu na siłowni, jednak jakie kolwiek efekty trudno, bo wszystko kryje sie pod tkanką tłuszczową CHE POCZUĆ SIE WARTOŚCIOWYM I SZCZĘŚLIWYM CZŁOWIEKIEM !!
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum